Sanktuarium Jasnogórskie w Częstochowie jest jednym z najważniejszych maryjnych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Każdego roku przybywają tu pielgrzymi z całego świata - w tym także ze Stanów Zjednoczonych: Polonia amerykańska, turyści, dyplomaci, a nawet żołnierze. Ale co może być naprawdę „bliskie” i namacalne dla podróżnika z USA (lub dla każdego, kto szuka amerykańskich wątków w Częstochowie) - zwłaszcza w roku 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych? Okazuje się, że na Jasnej Górze historia Ameryki nie tylko jest opowiadana - bywa także zapisana w przedmiotach, wizytach i gestach, tworząc ciągłą nić od XVIII do XXI wieku.
Bohater dwóch narodów
„Maryjny adres” Jasnej Góry w amerykańskiej opowieści zaczyna się zaskakująco wcześnie - jeszcze zanim powstały Stany Zjednoczone. W czasie konfederacji barskiej (1768–1772) klasztor stał się symbolem oporu wobec rosyjskiej dominacji. I właśnie tutaj polska walka o wolność szczególnie silnie splata się z przyszłą rewolucją amerykańską.
W 1770 roku Jasna Góra została zajęta przez konfederatów, a na przełomie lat 1770/1771 była oblegana przez wojska rosyjskie. Relacje podkreślają rolę Kazimierza Pułaskiego jako jednej z kluczowych postaci konfederacji oraz ważnego organizatora obrony twierdzy - miejsca o znaczeniu zarówno duchowym, jak i strategicznym.
Po klęsce konfederacji Pułaski został zmuszony do opuszczenia Rzeczypospolitej. Wtedy zaczyna się druga część jego historii - rozdział amerykański. Trafia do kolonii walczących o niepodległość i szybko staje się jednym z najbardziej znanych cudzoziemskich oficerów Armii Kontynentalnej. W amerykańskiej narracji zapisał się jako człowiek, który wniósł europejskie doświadczenie wojskowe do młodej armii, współtworzył taktykę kawalerii i powołał własny oddział (Legion Pułaskiego). Zginął w 1779 roku w czasie walk pod Savannah.
Kennedy na Jasnej Górze
Niektóre nazwiska od razu przyciągają uwagę - a „Kennedy” jest jednym z nich. W tej historii Jasnej Góry pojawia się nie jako tło, lecz jako miejsce, które amerykańscy politycy chcieli zobaczyć osobiście - i czasem pozostawić po sobie materialny ślad.
Źródła regionalne i relacje z podróży rodziny Kennedych odnotowują, że 25 września 1955 roku John F. Kennedy (ówczesny senator USA) odwiedził Jasną Górę, a pozostawiony przez niego sygnet jako wotum znajduje się dziś w skarbcu klasztoru. Jest to jeden z najbardziej namacalnych „amerykańskich punktów styku” na miejscu - niewielki przedmiot, lecz obciążony dużą symboliką.
Ta wizyta miała również głębsze znaczenie: podczas swojej drugiej podróży do Polski Kennedy - jako amerykański katolik - mógł zobaczyć na własne oczy moralny autorytet i społeczną siłę Kościoła katolickiego pod rządami komunistycznymi. W realiach PRL sanktuarium funkcjonowało nie tylko jako miejsce modlitwy, ale także jako publiczny znak duchowej odporności i wspólnoty, której nie dało się łatwo podporządkować systemowi.
Kolejny rozdział to 30 czerwca 1964 roku - prywatna wizyta Roberta F. Kennedy’ego w Polsce. Amerykańskie archiwa i opisy fotograficzne jednoznacznie wspominają jego pobyt na Jasnej Górze oraz spotkanie z prymasem Polski, kardynałem Stefanem Wyszyńskim. To ważne, bo pokazuje, że nie była to jedynie „turystyczna ciekawostka”, lecz wydarzenie odnotowane również poza Polską.
Rok 1976 i amerykański jubileusz na Jasnej Górze
Niektóre rocznice wykraczają daleko poza granice jednego kraju. Tak było w 1976 roku, gdy Stany Zjednoczone obchodziły 200-lecie swojego powstania. Kronika jasnogórska odnotowuje, że na Jasną Górę przybyła pielgrzymka przedstawicieli Konferencji Episkopatu USA, która dokonała aktu zawierzenia kraju Matce Bożej oraz złożyła pamiątkowe wotum.
To szczególny punkt tej opowieści, ponieważ mamy tu do czynienia z „rocznicą w rocznicy”: w Polsce - sanktuarium o wielowiekowej tradycji; w USA - młode państwo świętujące swoje dwustulecie. Gest zawierzenia i złożenia daru wotywnego pokazuje, że Jasna Góra była postrzegana jako miejsce o znaczeniu międzynarodowym: punkt, w którym można wyrazić wdzięczność i prośbę o opiekę także za kraj oddzielony oceanem.
Żołnierze w drodze - żywa obecność USA na szlaku pielgrzymkowym
Jeśli ktoś szuka „amerykańskich śladów” nie tylko za szybą muzealnej gabloty, lecz w żywym rytmie Jasnej Góry, ten wątek jest szczególnie wymowny. Współczesność przyniosła międzynarodowe pielgrzymki wojskowe na jasnogórski szlak - a wśród nich znajdują się także żołnierze ze Stanów Zjednoczonych (w ramach NATO).
Relacje z tych pielgrzymek podkreślają ich międzynarodowy charakter oraz obecność żołnierzy wielu armii, w tym USA. Jedna z relacji (z 2012 roku) zawiera bardzo konkretną informację: podaje liczbę amerykańskich uczestników i wspomina, że spodziewano się udziału biskupa polowego armii USA na trasie pielgrzymki. Nowsze doniesienia nadal akcentują, że żołnierze różnych narodowości idą razem, a Stany Zjednoczone wymieniane są wśród reprezentowanych krajów.
Krzyż z World Trade Center - pamięć po 11 września
Niektóre symbole nie wymagają długiego komentarza. Jednym z najsilniejszych materialnych amerykańskich znaków na Jasnej Górze jest krzyż wykonany z fragmentów stali z World Trade Center. Źródła opisują go jako pomnik pamięci i znak upamiętnienia; wspominają także o towarzyszącym mu medalu pamiątkowym oraz o roli strażaków zaangażowanych w akcję ratunkową po 11 września.
Czarna Madonna w amerykańskim kinie
W amerykańskim kinie Czarna Madonna powraca z zaskakującą regularnością - czasem jako subtelny rekwizyt, innym razem jako wyraźny punkt odniesienia dla tożsamości i duchowości bohaterów. Wyrazistym przykładem jest film Sekretne życie pszczół (2008). Choć opowieść koncentruje się na afroamerykańskim odczytaniu postaci Madonny, bohaterka August Boatwright (grana przez Queen Latifah) wprost wskazuje na europejskie korzenie tego motywu i wymienia Częstochowę z nazwy.
W jednej ze scen mówi, że Europa posiada „setki” wizerunków ciemnoskórych Madonn, należących do najstarszych przedstawień maryjnych, i dodaje, że najsłynniejsza jest Matka Boża Częstochowska w Polsce, często spotykana w gotyckich katedrach - nierzadko w kryptach. Film nie tylko wpisuje Czarną Madonnę w afroamerykańską wyobraźnię religijną, lecz także prowadzi widza z powrotem do europejskiej tradycji ikon, z Jasną Górą jako najbardziej rozpoznawalnym punktem odniesienia.
Motyw pojawia się również w nowszych projektach biograficznych i dokumentalnych. W filmie Melania (premiera 2026) krótki kadr pokazuje wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej w momencie, gdy bohaterka wspomina swoją relację z matką oraz własne doświadczenie wiary katolickiej.
W kinie o wyraźnie religijnym charakterze Jasna Góra i jej ikona pełnią rolę punktu odniesienia: w filmie Triumf serca (o św. Maksymilianie Kolbem) wizerunek Maryi staje się powracającym centrum duchowego życia bohatera. Podobną rolę pełni w telewizyjnej biografii Pope John Paul II (2005) z Jonem Voightem, gdzie motyw Częstochowy i Jasnej Góry wielokrotnie pojawia się jako kluczowy element formacji religijnej Karola Wojtyły - a szerzej, jako symbol polskiej pobożności maryjnej obecny w późniejszych dokumentach i filmach biograficznych.
Doylestown - „amerykańska Częstochowa” po drugiej stronie Atlantyku
Na koniec warto odwrócić perspektywę. Skoro na Jasnej Górze odnajdujemy amerykańskie ślady, to w samych Stanach Zjednoczonych istnieje miejsce stworzone właśnie po to, by tradycja Jasnej Góry miała swój duchowy dom za oceanem: Narodowe Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown (często nazywane „amerykańską Częstochową”).
Materiały samego sanktuarium oraz źródła paulińskie opisują je jako ważne centrum pielgrzymkowe dla Polonii oraz dla amerykańskiej prowincji Zakonu Paulinów, którego historia sięga połowy XX wieku.
W praktyce to druga strona tej samej historii: Częstochowa w Polsce przyciąga pielgrzymów z Ameryki, a Częstochowa w USA pozwala Amerykanom - i Polonii Amerykańskiej - zachować żywą więź duchową z pierwowzorem.
Jednak nic nie zastąpi osobistego doświadczenia: przyjazdu do Częstochowy i zobaczenia na własne oczy, jak te amerykańskie wątki spotykają się w jednym miejscu i jak bliska staje się ta opowieść po obu stronach Atlantyku.
Materiał przygotował dr Bartosz Stuła – przewodnik/wolontariusz Jasnej Góry